• facebook
  • rss
  • Pod wieloma aniołami

    Jan Maniura

    |

    Gość Gliwicki 35/2013

    dodane 29.08.2013 00:00

    Kończą się wakacje, zakończył się też ostatni turnus kolonijny. Tego lata do tego ośrodka położonego w środku lasu przyjechało około 150 dzieci.

    Mija siedem lat, odkąd dzieci i młodzież mogą przyjeżdżać na kolonie charytatywne do Turzy, znajdującej się w Krajobrazowym Parku „Lasy nad Górną Liswartą”, w gminie Herby, niedaleko Lublińca. Ośrodek mieści się na terenie dawnego gospodarstwa, którego właściciel postanowił zaprosić do siebie na wypoczynek ministrantów. Warunki, jakie wtedy tam panowały, dalece odbiegały od tych, które są obecnie. Nie było prądu, wody ani toalet.

    Wczuć się w ich mentalność

    Właściciel przekazał cały ten teren na rzecz Caritas ówczesnej diecezji katowickiej, a później ośrodek przejęła obecna diecezja gliwicka. Od tamtego czasu obiekt znacznie rozbudowano. Ośrodek składa się z czterech budynków. Są to stare stodoły i gospodarstwa po generalnym remoncie przeprowadzonym w latach 2005–2006. Kolonie są organizowane przede wszystkim dla dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych i gimnazjum oraz dla dzieci z rodzin ubogich. Zajęcia są prowadzone w grupach wiekowych, tak aby do uczestnika wychowawca mógł podejść bardziej indywidualnie. – Z dziećmi można poprowadzić każde zajęcia, wystarczy wczuć się w ich mentalność. Są głodne wiedzy, chcą się bawić, wystarczy im tylko towarzyszyć, lekko moderować, ale przede wszystkim pozwolić na spontaniczność i pozwolić być sobą – uważa Tadeusz Głodny, jeden z wychowawców. W tym roku, w lipcu i sierpniu, odbyły się tam trzy turnusy kolonijne. Na każdym pod okiem czterech wychowawców odpoczywało około 50 dzieci. Mogą spędzić dwa tygodnie wakacji razem z rówieśnikami, aktywnie wypoczywając, a jednocześnie przeżyć ten czas z Bogiem. Codziennie uczestniczą we Mszy św., wychowawcy starają się przypominać im o wartościach chrześcijańskich, uczą kultury słowa i zachowania. Patronami kolonii są bł. Franciszek i Hiacynta z Fatimy, których relikwie znajdują się w kaplicy ośrodka.

    Od podróży, milczenia czy dobrego słowa

    Głównym organizatorem kolonii jest parafia św. Anny z Zabrza z jej proboszczem ks. Grzegorzem Skopem. Zdecydowana większość dzieci pochodzi z diecezji gliwickiej, ale przyjechało również parę osób z diecezji katowickiej. – W tym roku są to kolonie „pod aniołami” – zaznacza Danuta Weps, kierownik kolonii. – Każdy dzień ma swojego anioła, który jest jego patronem. Jest Anioł Sportu, Podróży, Milczenia, Przyrody, Dobrego Słowa, Ekologii, Modlitwy oraz wiele innych, które pomagają dzieciom w dobrym przeżyciu każdego dnia – dodaje. W programie kolonii są wycieczki, zawody sportowe, seanse filmowe, dzieci korzystają z basenu i trampoliny. Mogą wykazać się swoimi zdolnościami na zajęciach plastycznych czy festiwalu piosenki. Odwiedziły Skansen Wsi Opolskiej, gdzie miały możliwość poznać chaty z XIV–XVII w. oraz zobaczyć, jak wyglądały ówczesny młyn, stara szkoła, sklep czy karczma. Wycieczkę zakończono wspólną modlitwą w opolskiej bazylice. Ośrodek otoczony jest lasem, dzieci cały czas korzystają ze świeżego powietrza. – Dla mnie najważniejsze jest dobro dziecka – mówi Danuta Weps. I podkreśla, że organizatorzy starają się, żeby dzieci czuły się na koloniach jak w domu. Mają szansę spędzić wakacje poza własną miejscowością, co szczególnie ważne jest dla rodzin, których nie stać na wyjazd. Bardzo wielu tegorocznych uczestników kolonii było już w Turzy wielokrotnie i deklarują, że chcą tu przyjechać też na najbliższe ferie zimowe, a potem znowu na kolejne wakacje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół