• facebook
  • rss
  • Bóg w spiekocie dnia

    dodane 29.08.2013 00:00

    – Pielgrzymki na Annaberg nie zamieniłbym nawet na bezpłatny wyjazd na BahamY czy Kanary. Tu jest lekarstwo na wszystko – mówi Paweł Korlaga.

    Ruszyła wcześnie rano, po Mszy św. o godzinie piątej. Dwustrumieniowa pielgrzymka zmierza na Górę Świętej Anny, by tam brać udział w obchodach kalwaryjskich ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Obie grupy liczyły ponad 300 osób. Wrócili w poniedziałek, 19 sierpnia, również pieszo, witani przez rodziny kwiatami. Grupa z Sośnicy w tym roku pielgrzymowała po raz 67.

    Wspólną wędrówkę rozpoczyna od krzyża przy zbiegu ul. Wielickiej i Odrowążów już o godzinie czwartej, by razem z grupą gliwicką, która w tym roku pielgrzymowała już po raz 246., uczestniczyć w Eucharystii w kościele Wszystkich Świętych w Gliwicach.

    Cuda widoczne i niewidoczne

    – Pielgrzymka jest dla mnie najważniejszym punktem całego roku – mówi Paweł Korlaga. I przywołuje zdanie z Księgi Przysłów: „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”. – Jedynym lekarstwem na wszystkie przeciwności życia, wszystkie bóle i cierpienia. Na tym szlaku ładuje się akumulatory na dalszą drogę życia. Pielgrzymki na Annaberg nie zamieniłbym nawet na bezpłatny wyjazd na Bahamy czy Kanary. Tutaj Boga dostrzega się w oczach brata i siostry idącej obok, w kurzu i spiekocie dnia – dodaje. Na pielgrzymkę chodzi również jego siostra. – Dla mnie to jest czas, kiedy mogę pokonać własne słabości. Wierzę, że jest to też czas, kiedy za wstawiennictwem św. Anny i Matki Jezusa zdarzają się cuda, może dla jednych mniej, dla innych bardziej widoczne. Wierzę też, że prośby, z jakimi idę, zostaną wysłuchane – zauważa Basia Korlaga. – Idąc tam, naprawdę widzę Boga w drugim człowieku, w Jego stworzeniu. Po prostu czuję się tam jak w domu, czuję pokój w sercu. Kiedy już naprawdę nie mogę, wiem, że nie jestem sama. Wiem, że Bóg, Jego moc, doskonali się w moich słabościach i każdy ból fizyczny mi o tym przypomina – mówi z przekonaniem.

    Zaśnięta Matka Boża

    Pierwszego dnia obie radosne, rozśpiewane grupy pokonują około 50 km, idąc prawie tą samą trasą, z tą różnicą, że Sośnica maszeruje przez Sławęcice, a Gliwice przez Ujazd. Spotykają się na kilku postojach, nawzajem się pozdrawiając. Na „górę ufnej modlitwy” dochodzą około godziny 19. Drugi dzień zaczynają od Mszy św. – Gliwice w bazylice, a Sośnica w kościele Krzyża Świętego. Potem udają się na kalwaryjską Drogę Krzyżową z wypominkami. Całe popołudnie wraz z innymi przyjeżdżającymi indywidualnie lub autobusem pielgrzymami, spędzają na kalwarii, uczestnicząc w Dróżkach Maryjnych. Podczas tego ponadpięciogodzinnego nabożeństwa uczestniczą w symbolicznym pogrzebie Maryi. Dziewczęta ubrane na czarno niosą figurę Zaśniętej Matki Bożej. Pątnicy wsłuchują się w kazania kalwaryjskie, których tematem przewodnim było zdanie: „Wy jesteście solą ziemi”. Niedzielny poranek pątnicy także spędzają na kalwarii, rozważając wniebowzięcie Maryi. Marianki oraz siostry zakonne zanoszą figurę Matki Bożej Wniebowziętej do groty lurdzkiej, gdzie uroczysta Suma odpustowa kończy obchody kalwaryjskie. Następnego dnia ruszają w drogę powrotną. Na prośbę opiekunów sanktuarium – franciszkanów – pozdrawiają od św. Anny wszystkich napotkanych. Obie grupy kończą pielgrzymkę śpiewem Te Deum – grupa gliwicka w kościele Wszystkich Świętych, a sośnicka – NMP Wspomożenia Wiernych lub św. Jacka.

    Kwiaty na powitanie

    Jest piękna tradycja witania pielgrzymów. Rodziny i osoby, które z różnych przyczyn nie mogły pielgrzymować, czekają na nich z kwiatami. Z wdzięczności za przyniesione błogosławieństwo z Góry św. Anny. Tomasz Smoliński mówi, że pielgrzymka jest wydarzeniem, na które czeka przez cały rok. – To czas wyciszenia, modlitwy i podziękowaniem Bogu – podsumowuje. – A dla mnie to czas, w którym jestem sam na sam z Bogiem – dodaje Mateusz Solejko. – Kiedy mogę z Nim w ciszy spędzić te wspaniałe dni od wymarszu, poprzez obchody i po powrót do domu. Jest to moja duchowa odnowa, jak również czas wspólnej modlitwy z całą rodziną. Więcej o gliwickim pielgrzymowaniu do św. Anny oraz zdjęcia na stronie www.naswanne.pl.tl.

    Autor jest wieloletnim uczestnikiem pielgrzymki, a w tym roku po raz pierwszy przewodnikiem grupy gliwickiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół