• facebook
  • rss
  • Cmentarze przeklęte

    Bogusław Tracz


    |

    Gość Gliwicki 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:00

    Kiedy podczas budowy Drogowej Trasy Średnicowej w Gliwicach odkryto pierwsze ludzkie szkielety z odciętymi głowami, nic nie wskazywało, 
że wiadomość ta będzie początkiem „wampiromanii”, a informacje o grobach 
odnotują prawie wszystkie agencje informacyjne świata.

    Wykopaliska z Gliwic wzbudziły wielkie zainteresowanie, choć archeolodzy od początku byli powściągliwi w szermowaniu hipotezą o Gliwicach jako „zagłębiu wampirów”. Pomimo to media szybko podchwyciły temat, nie bacząc, że przyczyn takiej formy pochówku mogło być więcej, a hipoteza o rzekomych antywampirycznych praktykach, choć niewykluczona, nie musi być jedyna.
Podobne pochówki odnajdywano już wcześniej zarówno na Śląsku (m.in. we Wrocławiu), jak i na innych obszarach Polski.

    Przeciwnicy teorii o wampirach twierdzą, że w ten sposób chowano również ofiary egzekucji, nie tylko tych wykonanych w przypadku oskarżeń o czary czy praktyki bluźniercze zagrażające wierze lub ówczesnemu porządkowi społecznemu.
Czy faktycznie mamy do czynienia z cmentarzyskiem ofiar wymiaru sprawiedliwości? Trudno dziś odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno trzeba cierpliwie poczekać na wyniki badań archeologów, antropologów, a być może przedstawicieli innych dyscyplin, którzy ustalą płeć, wiek, bezpośrednią przyczynę śmierci pochowanych osób, a przede wszystkim okres, z jakiego pochodzą odkryte szkielety.


    Patronka dobrej śmierci


    Na Śląsku w późnym średniowieczu i w czasach nowożytnych karę śmierci wykonywano zarówno przez ścięcie (tzw. kara miecza), jak i przez powieszenie. W obydwu przypadkach skazańcowi przysługiwało prawo do otrzymania posługi religijnej. Jeśli miał obywatelstwo miejskie, po wykonaniu wyroku jego ciało albo oddawano rodzinie, która dokonywała pochówku na lokalnym cmentarzu, albo – co było częstszą praktyką – grzebano nieopodal miejsca kaźni.
W średniowiecznych i nowożytnych miastach wydzielano specjalne cmentarze dla straconych, zwane często „cmentarzami przeklętymi”. Czy teren znaleziska obok DTŚ jest jednym z nich? Jeśli tak, to być może w pobliżu zachowały się pozostałości miejsca straceń? Jest całkiem prawdopodobne, że takie miejsce zostało wytyczone z dala od murów miejskich, być może właśnie przy drodze prowadzącej na wschód, od strony Przedmieścia Bytomskiego. Na łamach prasy na marginesie szumu medialnego związanego z odkryciem grobów pojawiły się informacje, jakoby to miejsce znajdowało się przy ul. Na Piasku. Wydaje się jednak, że było ono zlokalizowane w pobliżu dzisiejszego kościoła św. Barbary, gdzie już w XV wieku istniała niewielka kaplica poświęcona tej świętej. Dziś jej kult na Górnym Śląsku łączymy prawie wyłącznie z górnictwem węgla kamiennego, zapominając, że Barbara z Nikomedii – ścięta mieczem na początku IV wieku – przez stulecia była patronką dobrej śmierci.


    Miejsce niegodne


    Być może domniemane miejsce straceń i odnalezione pochówki związane są z wojnami husyckimi, które wiosną 1430 r. objęły Gliwice. W kwietniu tego roku miasto zdobyły oddziały husyckie, a wielu mieszkańców wymordowano. Husyci po zajęciu miasta uczynili z Gliwic lokalne centrum swojego ruchu, a gród nad Kłodnicą wybrał na swoją siedzibę związany z husytami pretendent do korony czeskiej Zygmunt Korybutowicz, który kazał tytułować się Panem Miasta i być może chciał zrobić z Gliwic stolicę własnego księstwa na Śląsku.
Rządy Korybutowicza w Gliwicach trwały niecały rok. Kiedy w marcu 1431 r. książę udał się na rokowania do Krakowa, jego przeciwnicy pod wodzą Konrada Białego odbili miasto. I tym razem nie obyło się bez krwawej zemsty na przeciwnikach. W następnych kilku latach zrujnowane Gliwice stały się przystanią dla tzw. rycerzy-rabusiów, którzy podejmowali stąd łupieżcze wyprawy na pobliskie tereny. Dopiero około 1435 roku udało się przywrócić częściowy spokój w mieście i regionie. Do unormowania sytuacji w księstwach śląskich zmierzały działania biskupa wrocławskiego Konrada IV, który stał za zawiązaniem systemu sojuszów przez lokalnych książąt i był zwolennikiem wyparcia wpływów husyckich ze Śląska.
Śmierć cesarza Zygmunta Luksemburskiego w 1437 r. i związane z nią problemy dziedziczenia praw do korony czeskiej przez potencjalnych i samozwańczych spadkobierców ponownie wprowadziły księstwa śląskie na wojenną ścieżkę. I w tym przypadku politycznych przeciwników skazywano na karę miecza, a egzekucje odbywały się w większości śląskich miast. Zwolenników nauki Jana Husa, których skazywano na śmierć, jako innowierców chowano często poza obrębem murów miejskich, traktując ich pochówki jako tzw. niegodne – nie zasługiwali oni na spoczynek na parafialnym cmentarzu. Być może w tych wydarzeniach należy szukać klucza do rozwiązania zagadki grobów odnalezionych na budowie Drogowej Trasy Średnicowej?
Nawet jeśli wyniki badań wskażą inne rozwiązanie, musimy być ostrożni, by nie ulegać pokusie osadzenia tajemnicy odkrytych mogił w kontekście popkulturowej sensacji. Tych, którzy doszukują się związków między znalezionymi szczątkami a np. bohaterami filmu „Zmierzch” lub serialu „Czysta krew”, spotka rozczarowanie.
Autor jest historykiem, pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół