• facebook
  • rss
  • Droga dla archeologa

    ks. Waldemar Packner

    |

    Gość Gliwicki 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    Czy na budowie Drogowej Trasy Średnicowej w Gliwicach odkryto groby „wampirów”? Wiele na to wskazuje, choć na ostateczne wnioski trzeba jeszcze poczekać.

    Odkrycie znalazło się w czołówce wiadomości ogólnopolskich stacji telewizyjnych, niektóre kilkakrotnie z miejsca wykopalisk nadawały relacje na żywo. – W piątek niewiele mogłem zrobić, bo dziennikarze stali w kolejce – żartuje Łukasz Obtułowicz, archeolog pracujący przy gliwickim cmentarzysku. Przyznaje, że odkrycie jest fascynujące. Zaskakujący jest fakt, że o tym cmentarzu nie wspominają żadne miejskie kroniki, nie znajduje się on również na żadnym planie miasta.

    – To trochę tak, jakby o tym miejscu chciano zapomnieć. Jednak na tym niewielkim terenie odkryliśmy do tej pory 42 ludzkie szczątki, z których aż 13 nosi cechy pochówku antywampirycznego. W takim przypadku głowy były oddzielane od tułowia i składano je w nogach – wyjaśnia archeolog.

    Aby nie wrócili do żywych

    Na Górnym Śląsku i w Zagłębiu były już przypadki okrycia takich nietypowych grobów. – W taki sposób grzebano ludzi, których uważano za wampiry. Oddzieloną od reszty ciała głowę kładziono w nogach, czasem jeszcze dociążano kamieniami, jak w tym przypadku – Łukasz Obtułowicz wskazuje na dwa kamienie położone nad znajdującą się pomiędzy nogami czaszką. – W innych przypadkach głowę lub tułów przebijano palikiem, a wszystko po to, by duch zmarłego w żaden sposób nie mógł wrócić do świata żywych – wyjaśnia archeolog. Dodaje, że przez taki rodzaj pochówku, określany jako antywampiryczny, lokalna społeczność zabezpieczała się przed złymi duchami. Wiara w wampiry, upiory, strzygi, martwce nie była obca Słowianom. – Mówiąc o wampirach, nie ma się na myśli współczesnego rozumienia tego słowa, oznaczającego kogoś, kto żywi się ludzką krwią – przypomina archeolog. Dawniej za wampira uważano osobę, którą podejrzewano o kontakty ze złymi mocami. Czasem za niebezpiecznych uważano osoby kalekie i upośledzone umysłowo. Wampirem, według wierzeń, był też ten, kto narodził się w owodni („w czepku”). O wampiryzm podejrzane były też osoby przedwcześnie zmarłe (zwłaszcza śmiercią tragiczną), nieszczęśliwi kochankowie, heretycy, bękarty, osoby z wadami genetycznymi. W wampira mógł się też zamienić zmarły, na którego... wskoczył kot. – Wówczas podejrzanych chowano w ten nietypowy sposób – tłumaczy Ł. Obtułowicz. Archeolodzy szukają również innych wyjaśnień nietypowych pochówków. Mogą to być skazani na śmierć przez ścięcie lub przez powieszenie. W tym ostatnim przypadku skazani tak długo wisieli na szubienicy, aż ciało samo nie odpadło od głowy. Taki widok miał żyjących odstraszać od popełniania przestępstw, za które skazani ponieśli śmierć. Być może na tym cmentarzu były grzebane ofiary zarazy cholery, która w średniowieczu nawiedzała miasto. – To muszą jednak wyjaśnić szczegółowe badania antropologiczne, którym poddane zostaną wszystkie znalezione szczątki – zapowiada Łukasz Obtułowicz.

    Dom na cmentarzu

    Archeolodzy mają również trudności z dokładnym określeniem wieku znaleziska. Co nietypowe – przy kościach nie znaleziono żadnych śladów ubrań, ozdób czy biżuterii, które zwykle trafiały do grobu wraz ze zmarłymi. Wstępnie szacuje się, że gliwickie groby pochodzą z przełomu XVII i XVIII wieku. Ciekawy jest jeszcze jeden fakt. – Czaszka jednego z pochowanych tu ludzi znajdowała się na dłoni. Nie potrafię tego wyjaśnić, bo nie jest to typowy antywampiryczny pochówek – zastanawia się archeolog. W 1907 roku – dokładnie nad grobami – wybudowano okazałą kamienicę. Co ciekawe, pracujący tu ludzie musieli wiedzieć, że jest ona budowana na cmentarzysku. – Świadczy o tym fakt, że niektóre szczątki zostały naruszone przy kopaniu fundamentów. Dziś trudno powiedzieć, czy ci, którzy się tu wprowadzili, wiedzieli o tym fakcie, czy może przez murarzy został on zatajony – docieka archeolog. Nie wiadomo dokładnie, jak długo potrwają prace przy gliwickim cmentarzysku. Niewielki teren zostanie jednak dokładnie przebadany, a wszystkie szczątki przejdą badania antropologiczne. Potem zostaną godnie pochowane na jednym z gliwickich cmentarzy, a na plac budowy DTŚ powrócą pracownicy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół