• facebook
  • rss
  • Przypatrzcie się człowiekowi

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 27/2013

    dodane 04.07.2013 00:00

    Wizyta relikwii ks. Bosko. – Potrafił totalnie oddać się młodzieży i praktycznie całe swoje życie nie zwracał uwagi na siebie. W centrum stawiał Boga i chciał młodych do Niego doprowadzić – podkreśla Michał Grabowski, przewodniczący szkoły salezjańskiej w Tarnowskich Górach.

    Czym imponuje ks. Jan Bosko? Rozmawiamy o tym przy okazji peregrynacji jego relikwii, które obecnie, przed 200. rocznicą jego urodzin przypadającą w 2015 roku, objeżdżają całą Polskę. Do Salezjańskiego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Tarnowskich Górach-Reptach Śląskich trafiły 24 czerwca. Ten sam relikwiarz po świecie jeździ już od 2009 roku. – W ramach wspólnoty zakonnej salezjanów spędziliśmy wiele czasu, rozważając, w jaki sposób moglibyśmy przygotować tę peregrynację i zaplanować 24 godziny obecności relikwii.

    Żeby objąć czuwaniem, modlitwą i możliwością uczestnictwa w tej uroczystości młodzież, głównie naszej szkoły, dzieci, rodziny, nauczycieli i katechetów, których patronem jest ks. Bosko. A także chorych i cierpiących, bo w naszym ośrodku uczy się też młodzież niepełnosprawna, a blisko nas jest Górnośląskie Centrum Rehabilitacji – wylicza ks. Piotr Lorek, katecheta i kierownik oratorium.

    Trzeba piąć się w górę

    Salezjanie słyną z dobrej organizacji, więc z tym wyzwaniem doskonale dali sobie radę, choć po drodze przytrafiły się niespodzianki i to przy jednej z największych atrakcji. Ks. Bosko miał kibicować planowanemu meczowi młodzież kontra salezjanie, ale w nocy, gdy relikwie miały być uroczyście wyprowadzone na boisko, padał deszcz. Mecz ostatecznie rozegrany został na sali gimnastycznej (skończył się wynikiem 6:5). Pomysł przenoszenia relikwii może zaskakiwać, ale tylko tych, którzy bliżej nie znają tej postaci. – To był taki święty, który spotykał młodzież na łące, na boisku, na ulicy i potem ją prowadził do kościoła, więc jest z nami wszędzie – tłumaczy ks. Piotr Lorek. Dla niego to nie było pierwsze zetknięcie z relikwiami świętego. – Byłem w Turynie, więc widziałem trumnę ks. Bosko, też przeszkloną – wspomina. Razem z reprezentacją młodzieży uczestniczył także w zlocie samorządów szkół salezjańskich, które odbyło się na początku czerwca w Czerwińsku, gdy tam trwała peregrynacja. W tej grupie był wtedy również Michał Grabowski z II klasy salezjańskiego LO. – Jest to naprawdę coś niesamowitego. Przez wszystkie pięć lat w oratorium, poznawałem życie księdza Bosko, jego system prewencyjny, historię i wszystko z nim związane. Nagle on przyjeżdża i ja wiem, że tam jest część jego doczesnych szczątków. Jest to naprawdę takie przeżycie, które słowami trudno opisać. Myślę, że to już wywarło i jeszcze wywrze duży wpływ na moje życie i będzie czymś, co zapamiętam na pewno na wiele lat – mówi. Jego koleżanka z maturalnej klasy, która śpiewa w szkolnym chórze, też nie kryje podziwu dla patrona, którego poznaje od sześciu lat, odkąd przekroczyła progi salezjańskiego gimnazjum. – Najbardziej zawsze imponowało mi to, jak zdolny i inteligentny był ks. Bosko w latach swojej młodości, kiedy bez problemów radził sobie z nauką i przeskoczył kilka klas. Mam swoje ambicje i zawsze chciałam kierować się taką wskazówką, że można i trzeba ciągle piąć się w górę – wyznaje Zuzanna Wystemp. – To jest wzór do naśladowania. Gdy zostałem salezjaninem, to chciałem być jak ks. Bosko. Więc, jak on do mnie przyjechał, tu, gdzie pracuję, to się modlę, żeby odnowić w sobie serce ks. Bosko – mówi z kolei ks. Piotr Lorek. – Być jak ks. Bosko to znaczy tak kochać młodzież, żeby chcieć być dla niej, ciągle pracować nad sobą, ciągle się nawracać. Taki jest też zamysł, żeby w domach salezjańskich, w naszych dziełach przez tę peregrynację odnowić ducha ks. Bosko. O to się modlę, po prostu o odnowę serca, żeby umieć kochać tak jak on – podkreśla.

    25 piosenek

    Zanim relikwie ks. Bosko przyjechały do Tarnowskich Gór, w szkole trwały intensywne przygotowania – logistyczne i duchowe. Jednym z ważniejszych momentów była codzienna modlitwa i tzw. słówko na rozpoczęcie dnia. To stała tradycja w salezjańskich szkołach, ale w ostatnim czasie „słówko” było poświęcone ks. Bosko i połączone ze śpiewem piosenek. Im bliżej przyjazdu, tym coraz więcej można było o nim usłyszeć. – W oratorium już bardzo długo mówimy na ten temat. W ogóle przez cały pierwszy rok formacji poznajemy życie księdza Bosko, to jest chyba najważniejsze przygotowanie, dotyczące jego osoby – mówi Zuzanna Wystemp. Osobiście zaangażowana jest w szkolnym chórze, który zadbał o muzyczną oprawę peregrynacji. Przećwiczono na nią około 50 piosenek, z czego połowa była o ks. Bosko. Przydały się podczas czuwania i były dobrym impulsem do ponownego rozważenia jego charyzmatu. – Bardzo dużo osób było zaangażowanych w przygotowanie przyjęcia relikwii: cała wspólnota salezjanów, siostry salezjanki, salezjanie współpracownicy, czyli grupa świeckich, naszych absolwentów, którzy z nami współpracują, wszyscy pracownicy ośrodka, nauczyciele i wychowawcy naszej szkoły i internatu, całe oratorium, chórek, młodzież ze szkoły, a także Warsztaty Terapii Zajęciowej, które działają przy naszym ośrodku – podkreśla ks. Piotr Lorek.

    Ksiądz jak żywy

    Do peregrynacji symbolicznie został włączony także gliwicki Kościół. Podczas ponad 24-godzinnego pobytu relikwii zaplanowano aż dwie Msze z gliwickimi biskupami. Najpierw, w południe, bp Gerard Kusz przewodniczył Mszy szkolnej, a wieczorem bp Jan Kopiec przyjechał na Eucharystię w intencji i z udziałem rodzin, która była jednym z najważniejszych punktów peregrynacji. – Ks. Bosko jest wśród nas! Ks. Bosko poświęcił swoje życie młodzieży, szczególnie biednej i ubogiej. Wszystko robił, by uczynić z niej uczciwych obywateli i dobrych chrześcijan. By zapewnić im start w dorosłe życie, które wiąże się zawsze z wzięciem odpowiedzialności za założenie rodziny, tworzenie relacji rodzinnych oraz za wychowanie dzieci – witał zebranych ks. Lesław Klamer, dyrektor SOSW. Przedstawił też i opisał dokładnie pokaźny relikwiarz, ustawiony przed ołtarzem w kaplicy. Wykonany jest z aluminium, brązu i kryształu. Waży ponad pół tony, ma 2,5 metra długości, półtora wysokości i metr szerokości. Wewnątrz za szkłem spoczywa naturalnej wielkości figura św. Jana Bosko ubrana w sutannę i ornat. Tak wyglądał święty z Turynu krótko po swojej śmierci 31 stycznia 1888 roku. Wokół relikwiarza, w języku łacińskim umieszczone jest zawołanie św. Jana Bosko: „Da mihi animas cae- tera tolle” (Daj mi dusze, resztę zabierz) oraz dwie daty: 1815 – rok, w którym się urodził i 2015 – rok wielkiego jubileuszu. W środku są cenne relikwie – prawa dłoń św. Jana Bosko, pobrana z jego ciała, które znajduje się w bazylice Wspomożycielki Wiernych w Turynie we Włoszech. Posrebrzana skrzynka z relikwiami nie jest widoczna z zewnątrz, ale ukryta wewnątrz figury. Jest to wierna kopia tej, która znajduje się w Turynie, a w której przechowywane są doczesne szczątki św. Jana Bosko. Cały relikwiarz został pobłogosławiony 25 kwietnia 2009 roku i przeznaczony do peregrynacji po całym świecie, wszędzie tam, gdzie obecny jest charyzmat salezjański. O jego znaczeniu w odniesieniu do historii XIX-wiecznych Włoch i współczesności mówił później bp Jan Kopiec. Podkreślił w homilii, że św. Jan musiał stawić czoło ogromnej liczbie wyzwań. Ale wybrał najgenialniej, to znaczy najprościej, bo zaczął od młodego człowieka. – Święty Jan nam podpowie: nie szukajcie niczego nadzwyczajnego, tylko przypatrzcie się człowiekowi, pochylcie się nad nim i zaufanie mu okażcie. Umiejcie przygarnąć, nawet wbrew złym ludziom. Umiejcie przygarnąć i pokazać człowiekowi dobrą drogę. Będzie to niekiedy wymagające, nie zawsze owoc będziemy oglądali od razu, ale z takiego pochylenia się nad człowiekiem i okazania mu zaufania mogą wyrosnąć kiedyś dobre, wspaniałe owoce. Tylko musimy, moi kochani, w to sami uwierzyć! – mówił bp Jan Kopiec. Przy relikwiach modlili się ludzie w różnym wieku i różnych stanów. Przez całą noc wraz ze 150-osobową grupą młodzieży czuwali salezjanie i nauczyciele. W salezjańskim stylu modlitwa ta przeplatana była różnymi atrakcjami, m.in. quizami i włoskim jedzeniem, rodem z ojczyzny ks. Bosko. Czyli było tak, jak sam uczył: „Chodźcie nogami po ziemi, a sercem mieszkajcie w niebie”.• Więcej informacji i galeria zdjęć na: gliwice.gosc.pl. W naszej diecezji relikwie ks. Bosko 5 lipca przyjmują jeszcze salezjanie w Zabrzu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół