• facebook
  • rss
  • Za żółtą muszlą

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    Camino de Santiago. Popularny szlak pielgrzymkowy przyciąga kolejne osoby i rodzi nowe pomysły.

    Przy deszczowej pogodzie w pierwszą sobotę czerwca symbolicznie zainaugurowany został odcinek Via Regia w diecezji gliwickiej. Prowadzi on od Suchej Góry do Pawłowic za Toszkiem.

    35 km na dwóch kółkach

    Via Regia to przez wieki główny trakt handlowy na Śląsku, a zarazem jedna z głównych nitek szlaku pielgrzymkowego św. Jakuba do Santiago de Compostela w Hiszpanii. W ostatnich latach w Polsce symbolem muszli oznakowano kolejne jego odcinki. Pomysł zainaugurowania trasy na naszym terenie zrodził się w kwietniu pod wpływem uroczystości otwarcia Drogi św. Jakuba w Piekarach.

    – Pomyślałem, że moglibyśmy otworzyć gliwicki odcinek. Pieszo trudno byłoby przejść trasę w jeden dzień, więc wymyśliliśmy rowery, bo na nich można przejechać 35 km – mówi ks. Artur Pytel z parafii Wszystkich Świętych w Gliwicach, pomysłodawca przedsięwzięcia. Jego organizatorami są Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Toszeckiej i Stowarzyszenie „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce”, które oznakowały trasy i przygotowały tablice informacyjne przy kościołach . Rowerzyści pielgrzymkę rozpoczęli od Piekar (na terenie archidiecezji katowickiej), gdzie w kaplicy św. Rafała Archanioła, patrona podróżujących, uczestniczyli w Eucharystii. Trasa oznakowana jest żółtymi muszelkami Via Regia i strzałkami. – Z założenia jest to trasa piesza, szlak jest poprowadzony tak, żeby obejmował miejsca historyczne i miejsca kultu, a jednocześnie – w miarę możliwości – przebiegał poza miejscami ruchliwymi i zaludnionymi. Idąc tym szlakiem, można zwiedzić między innymi stare Repty Śląskie, sanktuarium Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny w Zbrosławicach, kościół drewniany w Zacharzowicach i Toszek z zamkiem – wyjaśnia ks. Artur Pytel. Choć ten

    kawałek

    Na inauguracyjną pielgrzymkę zgłosiło się około 30 osób, ale wyjechało tylko dwadzieścia, w tym kilkoro dzieci. Najmłodsza była 3-letnia Jagoda, wygodnie usadowiona w przyczepce. W drogę zabrali ją rodzice ze starszą siostrą, 13-letnią Julią. Rowery to ich sposób na wspólne spędzanie czasu. – Jak sezon zaczynamy w kwietniu, to kończymy w październiku. Każdy wolny weekend praktycznie od rana do wieczora spędzamy na rowerach. Trzy lata temu kupiliśmy tę przyczepkę. W zeszłe wakacje byliśmy z rowerami i przyczepką na Bornholmie – mówi Jolanta Krzywicka na postoju w Zbrosławicach. – Jesteśmy z mężem tacy „pro”, jeśli chodzi o rodzinę. Chcemy wszczepić dzieciom jakąś pasję, zainteresowanie, żeby kiedyś coś potrafiły przekazać swoim rodzinom. – Rowery uczą samodzielności i poznawania dróg. Mimo tego deszczu i tak jest fajnie – dodaje Julia. Taki sposób spędzania czasu to także okazja do spotkań z ludźmi. O pielgrzymce Via Regia dowiedzieli się właśnie od osób, które wcześniej poznali na rowerach. Rodzinnie na pielgrzymkę wybrali się też Beata i Piotr Dziembałowie z synami – 13-letnim Krzysztofem i 11-letnim Pawłem. Chłopcy są ministrantami i uczestniczyli już w obozach rowerowych, organizowanych przez Duszpasterstwo Liturgicznej Służby Ołtarza w Nędzy. – Mężowi marzy się szlak św. Jakuba, więc jak usłyszeliśmy, że choć kawałek można przejechać... – mówi pani Beata. – Jedzie się świetnie, tylko ten deszcz i momentami błoto, trzeba uważać, żeby się nie pośliznąć. Inicjatywa jest bardzo fajna, myślę że byłoby więcej ludzi, gdyby nie taka pogoda. Też wahaliśmy się – jechać czy nie jechać – ale nie żałujemy. Pogoda jest jaka jest, ale cel zbożny, towarzystwo świetne i żurek bardzo dobry – uśmiecha się.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół