• facebook
  • rss
  • W siedem dni dookoła kraju

    dodane 28.02.2013 00:00

    O tym, jak traktorowa wyprawa może pomóc wypromować Śląsk w całej Polsce, z Markiem Minkusem rozmawia ks. Waldemar Packner.

    Ks. Waldemar Packner: Przeje-chał już ktoś wokół Polski traktorem?

    Marek Minkus: – Z tego, co mi wiadomo, to nie. Szukałem z żoną w internecie informacji na ten temat. Nikt w Europie nie przejechał traktorem wokół swojego kraju. Będę pierwszym, który to zrobi.

    Jak zrodził się pomysł tej wyprawy?

    – Myślałem o tym od kilku lat. Zawsze chciałem zrobić coś wyjątkowego. Jedni biją rekordy w skokach na bungee, inni w spadochronach czy w rowerowych wyprawach. Jestem rolnikiem, więc postanowiłem zrobić coś niezwykłego trochę w swojej branży.

    Czy traktor, którym Pan pojedzie, jest wyjątkowy?

    – Kiedy rodził się pomysł, miałem naszego Ursusa. Obecnie pojadę traktorem amerykańskiej firmy John Deere. Mam go od czterech lat i do wyprawy nie został w żaden sposób zmodyfikowany, nie licząc technicznego przeglądu. Jest dobrze wyposażony, m.in. w klimatyzację, sprzęt grający najwyższej jakości, amortyzowane siedzenia, itp.

    Ile kilometrów pokona Pan, objeżdżając Polskę?

    – Trasa liczy 2700 km i na jej pokonanie mam siedem dni. Najdłuższy odcinek prowadzi z Jeleniej Góry do Stargardu Szczecińskiego, to prawie 400 km. Wtedy będę jechał 12 godzin, licząc, że średnia prędkość, z jaką będę się poruszał, to maksymalnie 40 km/h. Podczas całej drogi traktor spali około 800 litrów oleju napędowego.

    Nie zmęczy się Pan za bardzo?

    – (śmiech) Jako rolnik od lat większość swojego życia spędzam w traktorze, więc będzie to dla mnie przyjemność.

    Kto przygotował trasę?

    – Z żoną Agnieszką siedzieliśmy godzinami nad mapami drogowymi Polski. Dużo pomogła Barbara Wróbel z tarnogórskiego oddziału Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Trasa prowadzi drogami wojewódzkimi, krajowymi i powiatowymi. Unikaliśmy dróg wiejskich, bo inaczej dojechałbym do domu za trzy tygodnie (śmiech).

    Jest o Panu głośno w Polsce, większość gazet i stacji telewizyjnych informowała o wyprawie.

    – Cieszy mnie to przede wszystkim z jednego powodu. Chciałbym, aby Śląsk nie kojarzył się tylko z węglem, kopalniami i hutami, a tak często jesteśmy postrzegani. Sam wiele razy mogłem usłyszeć: „Ty ze Śląska i nie górnik?”. A Śląsk to również wielkie tereny leśne i rolnicze, gdzie od wieków ciężko pracowali nie tylko górnicy, ale także rolnicy. Moja wyprawa to promocja Śląska, zwłaszcza tego zielonego i rolniczego.

    Sam prowadzi Pan duże gospodarstwo?

    – Mam 200 hektarów ziemi, na której uprawiam przede wszystkim ziemniaki. Niewielu wie, że mamy ponad 100 odmian ziemniaków, a my najczęściej jemy tylko bryzę i vinetę. W moim gospodarstwie wprowadzam nowe i nieznane szerzej odmiany ziemniaków, bardzo smaczne, pożywne, o dużych walorach kulinarnych.

    Temu ma służyć organizowane od ośmiu lat w Kamieńcu Święto Ziemniaka, nazywane „Kartoffelfest”...

    – Zawsze odbywa się w pierwszą sobotę października. Oczywiście, wśród wielu zabaw i konkursów, jeżeli chodzi o jedzenie, zawsze króluje ziemniak – w każdej postaci i w wielu odmianach. Wszystkich smakoszy ziemniaków, i nie tylko, już dziś zapraszam do Kamieńca na sobotę 5 października.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół