Nowy Numer 8/2018 Archiwum

W siedem dni dookoła kraju

O tym, jak traktorowa wyprawa może pomóc wypromować Śląsk w całej Polsce, z Markiem Minkusem rozmawia ks. Waldemar Packner.

Ks. Waldemar Packner: Przeje-chał już ktoś wokół Polski traktorem?

Marek Minkus: – Z tego, co mi wiadomo, to nie. Szukałem z żoną w internecie informacji na ten temat. Nikt w Europie nie przejechał traktorem wokół swojego kraju. Będę pierwszym, który to zrobi.

Jak zrodził się pomysł tej wyprawy?

– Myślałem o tym od kilku lat. Zawsze chciałem zrobić coś wyjątkowego. Jedni biją rekordy w skokach na bungee, inni w spadochronach czy w rowerowych wyprawach. Jestem rolnikiem, więc postanowiłem zrobić coś niezwykłego trochę w swojej branży.

Czy traktor, którym Pan pojedzie, jest wyjątkowy?

– Kiedy rodził się pomysł, miałem naszego Ursusa. Obecnie pojadę traktorem amerykańskiej firmy John Deere. Mam go od czterech lat i do wyprawy nie został w żaden sposób zmodyfikowany, nie licząc technicznego przeglądu. Jest dobrze wyposażony, m.in. w klimatyzację, sprzęt grający najwyższej jakości, amortyzowane siedzenia, itp.

Ile kilometrów pokona Pan, objeżdżając Polskę?

– Trasa liczy 2700 km i na jej pokonanie mam siedem dni. Najdłuższy odcinek prowadzi z Jeleniej Góry do Stargardu Szczecińskiego, to prawie 400 km. Wtedy będę jechał 12 godzin, licząc, że średnia prędkość, z jaką będę się poruszał, to maksymalnie 40 km/h. Podczas całej drogi traktor spali około 800 litrów oleju napędowego.

Nie zmęczy się Pan za bardzo?

– (śmiech) Jako rolnik od lat większość swojego życia spędzam w traktorze, więc będzie to dla mnie przyjemność.

Kto przygotował trasę?

– Z żoną Agnieszką siedzieliśmy godzinami nad mapami drogowymi Polski. Dużo pomogła Barbara Wróbel z tarnogórskiego oddziału Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Trasa prowadzi drogami wojewódzkimi, krajowymi i powiatowymi. Unikaliśmy dróg wiejskich, bo inaczej dojechałbym do domu za trzy tygodnie (śmiech).

Jest o Panu głośno w Polsce, większość gazet i stacji telewizyjnych informowała o wyprawie.

– Cieszy mnie to przede wszystkim z jednego powodu. Chciałbym, aby Śląsk nie kojarzył się tylko z węglem, kopalniami i hutami, a tak często jesteśmy postrzegani. Sam wiele razy mogłem usłyszeć: „Ty ze Śląska i nie górnik?”. A Śląsk to również wielkie tereny leśne i rolnicze, gdzie od wieków ciężko pracowali nie tylko górnicy, ale także rolnicy. Moja wyprawa to promocja Śląska, zwłaszcza tego zielonego i rolniczego.

Sam prowadzi Pan duże gospodarstwo?

– Mam 200 hektarów ziemi, na której uprawiam przede wszystkim ziemniaki. Niewielu wie, że mamy ponad 100 odmian ziemniaków, a my najczęściej jemy tylko bryzę i vinetę. W moim gospodarstwie wprowadzam nowe i nieznane szerzej odmiany ziemniaków, bardzo smaczne, pożywne, o dużych walorach kulinarnych.

Temu ma służyć organizowane od ośmiu lat w Kamieńcu Święto Ziemniaka, nazywane „Kartoffelfest”...

– Zawsze odbywa się w pierwszą sobotę października. Oczywiście, wśród wielu zabaw i konkursów, jeżeli chodzi o jedzenie, zawsze króluje ziemniak – w każdej postaci i w wielu odmianach. Wszystkich smakoszy ziemniaków, i nie tylko, już dziś zapraszam do Kamieńca na sobotę 5 października.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy