• facebook
  • rss
  • Wracają jak do domu

    dodane 21.02.2013 00:00

    W Turzy, obok Lisowa, w lasach nad Górną Liswartą wypoczywają dzieci i młodzież z różnych miejscowości diecezji gliwickiej.

    W pierwszym tygodniu ferii przyjechało 19 uczestników, na drugi turnus zgłosiło się 23. Od wielu lat letnie i zimowe wyjazdy przygotowuje tu ks. Grzegorz Skop, obecnie proboszcz parafii św. Anny w Zabrzu, która razem z ośrodkiem Caritas w Turzy organizuje wypoczynek. – Staramy się, żeby te wyjazdy miały rys chrześcijański, żeby na zimowisku i letnich koloniach były elementy duchowe, chociaż nie jest to forma rekolekcji. Chcemy, żeby uczestnicy pamiętali o miłości bliźniego realizowanej w codziennych konkretach, w trosce jeden o drugiego, we wspólnej modlitwie – mówi ks. Grzegorz Skop. – Takim rysem duchowym pobytu tutaj jest też obecność w kaplicy relikwii błogosławionych dzieci z Fatimy – Franciszka i Hiacynty. Staram się zawsze przybliżyć uczestnikom pobożność tych młodych błogosławionych, jako zaproszenie dla nich do szukania swojej drogi do Pana Jezusa – dodaje.

    Sanki, biegówki i kulig

    Na zimowisku są dzieci i młodzież z różnych miejsc – z Zabrza, Gliwic, Tarnowskich Gór i innych miejscowości. Pierwszy turnus rozpoczął się w ostatnich dniach karnawału, dlatego jego uczestnicy mieli okazję poznać miejscowy zwyczaj chodzenia z niedźwiedziem, zakończony wspólną zabawą ostatkową w remizie. Jeśli spadnie więcej śniegu, w planach jest kulig. Na razie można korzystać z sanek i nart biegowych. Ma przełomie pierwszego i drugiego turnusu dla wszystkich przygotowana jest wycieczka do Częstochowy. Danuta Weps od wielu lat jest kierowniczką na zimowisku, do ubiegłego roku pracowała jako katechetka w Szkole Podstawowej nr 3 w Tarnowskich Górach. – Połknęłam bakcyla i już tu zostałam – mówi o swojej pracy w ośrodku. – Nie chcemy, żeby dzieci nudziły się, więc staramy się dać im dużo propozycji, ale pilnujemy, żeby nie przesadzić. Muszą mieć też czas dla siebie. Wielu z nich jest już tutaj „zadomowionych”, przyjeżdżają od lat. Znają się z poprzednich turnusów, ale rzadko spotykają, dlatego chcą też po prostu pobyć razem – wyjaśnia. W prowadzeniu zimowiska pomaga jej dwoje krewnych ks. Skopa, którzy są opiekunami. Julia Skop prowadzi zajęcia muzyczne, a Adam Skop jest odpowiedzialny za zajęcia sportowe.

    Dobrze się znają

    Szymon Duda z Zabrza na feriach w Turzy jest już po raz kolejny. – Bardzo lubię tu przyjeżdżać, bo fajnie jest, a w domu nie ma teraz co robić. Na feriach mamy zimowe atrakcje. Właśnie budujemy igloo. Ktoś rzucił taki pomysł i zabraliśmy się do roboty. Najpierw z dziewczynami, ale mało przykładały się i wszystko się waliło, to kończymy z młodszymi chłopakami – wyjaśnia. Od sześciu lat przyjeżdża tu też Piotrek Witkowicki z Lubszy, wiec z Szymonem dobrze się już znają. – Przyjechałem pierwszy raz i... zostałem. Zimą, jak jest dużo śniegu, to mamy kulig albo zjeżdżamy na sankach i bijemy rekordy, a latem jest basen i rowery, to się nie nudzi. No i są konkursy czystości, na porządek w pokoju – śmieje się Piotrek. Ich grupa, czyli starszych chłopaków, gimnazjalistów, na razie w nim prowadzi. Razem z nimi mieszka też Kuba Mazgaj z Gliwic. Do tej pory był w Turzy raz, w czasie wakacji. – Mama chciała mnie już zapisać na letni wyjazd, ale jak okazało się, że jest zimowisko, to też mnie wpisała. Na początku nikogo tu nie znałem, bo nie przyjechał nikt z turnusu wakacyjnego. Fajne jest to, że jest dużo różnych zabaw integracyjnych – mówi Kuba. W programie zimowiska są różne konkursy – plastyczne, muzyczne, na rzeźbę ze śniegu, lepienie bałwana... A wieczorami sięgają do filmoteki i wspólnie oglądają coś przy kominku w świetlicy.Galeria z zimowiska na gliwce.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół