• facebook
  • rss
  • Antosia chce chodzić

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Gliwicki 01/2013

    dodane 03.01.2013 00:00

    Walczą, by ich córka mogła stanąć na własnych nogach.

    Antosia ma prawie 9 miesięcy. Ma już swoje zdanie i doskonale wie, czego chce. Za nią pierwsze próby wypowiadania się na interesujące tematy. – Chce już po swojemu składać sylaby – mówi dumny tata Radosław Wieczorek. Właściwie niewiele różni się od swoich rówieśników. Tym drobnym szczegółem jest zespół wad wrodzonych fibular hemimelia. Antosia urodziła się z nie w pełni wykształconymi stópkami, bez kości strzałkowych w nogach oraz z ubytkami kości w lewej rączce.

    I co ja powiem?

    Rodzice Antosi do samego końca ciąży byli przekonani, że ich córeczka urodzi się zdrowa. Żadne badanie nie wykazało niepokojących zmian. – Byliśmy nawet na USG 3D. Wtedy Antosia cały czas trzymała lewą rączkę w buzi. Lekarza trochę to zastanowiło, ale wszyscy nie widzieliśmy powodu do zmartwienia – wspomina Liliana Wieczorek.

    – Tylko raz miałam sen, że Antosia nie może tej rączki wyciągnąć, że jej wrosła w usta. Dopiero po porodzie okazało się, że dziewczynka jest chora. – Spojrzałam na minę położnej i domyśliłam się, że coś jest nie tak – mówi Liliana. Szybko jednak dodaje, że nie wini nikogo. – Były osoby, które podpowiadały, żeby podać lekarza do sądu, że nie zauważył. I co ja bym tam powiedziała? Że pozbyłabym się córki? – pyta ze łzami w oczach i spogląda na uśmiechniętą Antosię. – Teraz myślę, że tak było lepiej. Nie stresowałam się i urodziłam w terminie. A lekarze wcześniej pewnie i tak nie postawiliby diagnozy niż po porodzie. Na informację, co tak naprawdę jest Antosi, państwo Wieczorkowie musieli czekać jeszcze dwa tygodnie. – Córka została przewieziona do kliniki w Zabrzu, na oddział intensywnej terapii i patologii noworodka. Tam na początku myśleli, że cierpi na wrodzoną łamliwość kości, więc przez pierwszy tydzień nie mogliśmy jej nawet dotknąć – wspomina Radek. Przez te dwa tygodnie w Zabrzu naoglądali się cierpienia dzieci aż nadto. I doszli do wniosku, że chorobę córki da się pokonać. – Ten czas zweryfikował nasze spojrzenie na życie, myślenie o wielu sprawach – przyznają.

    Maraton fitness

    Zaczęli działać. Założyli stronę internetową, konto na Facebooku. – Zaskoczyła nas fala pozytywnego odzewu, bezinteresownej pomocy ze strony osób, których nie znamy – mówi Radek. – Na blogu publikujemy krótkie notatki o tym, ile zebraliśmy pieniędzy, o kolejnych diagnozach. Najpierw pisaliśmy, żeby uprzedzić reakcje ludzi, ponieważ wielu nie wiedziało, jak ma się zachować – mówi Liliana. Bardzo szybko okazało się, że w Polsce nie ma szans na wyleczenie Antosi. Lekarze zaproponowali, by nóżki amputować i zastąpić je protezami. Według nich to byłoby optymalne rozwiązanie. Oni jednak nie poddawali się. Znaleźli informację o dr. Dror Paleyu ze Stanów Zjednoczonych, który podjął się przeprowadzenia operacji. Dzięki niej Antosia będzie mogła stanąć i poruszać się samodzielnie. – Do tego potrzeba operacji rekonstruujących staw skokowy, korekcji i wydłużania piszczeli, korekcji rzepek w kolanach – wymienia Liliana. Koszt: około 1 mln zł. Próbowali starać się o refundację z Narodowego Funduszu Zdrowia, ale uzyskali odpowiedź, że szanse są małe, ponieważ wadę Antosi leczy się w Polsce. – Leczy, proponując amputację – dodają rodzice. – W pierwszej kolejności musimy wykonać operację nóg. Ręka może być zoperowana później. Wtedy będzie prościej oddzielić kości, gdy będą już większe – mówi Radek. Dlatego zaczęli zbierać pieniądze. Goni ich czas, bo optymalny termin operacji to wrzesień 2013 r. – Znowu wielu znajomych okazało się niezawodnych. Ich pomysły na akcje dla Antosi przeszły nasze najśmielsze oczekiwania – mówi Liliana. Były już maraton zumby, maraton fitness, zawody pływackie, szkolne kiermasze. Na razie udało się zebrać ok. 8 proc. potrzebnej sumy, o czym informują na stronie antoninawieczorek.pl rodzice. – Będziemy walczyć – zapewniają ze łzami w oczach. A Antosia z radością bawi się koło nich na kanapie. Niewzruszona całym zainteresowaniem, żuje kolejną zabawkę, ponieważ wyrzynają się jej zęby.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół