• facebook
  • rss
  • Mieszane nie do pomyślenia

    dodane 11.10.2012 00:15

    Podczas siedemnastego sympozjum zorganizowanego w Kamieniu Śląskim rozmawiano o edukacji.

    Przez cztery dni naukowcy, politycy i działacze społeczni z Polski i Niemiec prezentowali referaty oraz dyskutowali na temat niedawnej przeszłości oświaty na Górnym Śląsku, jej stanu obecnego oraz wyzwań, jakie przed śląskimi placówkami edukacyjnymi stawiają globalne procesy gospodarcze i cywilizacyjne. Interesujące – szczególnie ze względu na dystans między historycznymi a bieżącymi gorącymi sporami o szkoły mniejszościowe – były wystąpienia historyków dr Guido Hitze’a (OEP Nordrhein-Westfalen) oraz dr Ingo Esera (Uniwersytet w Kolonii). – Ok. 60 procent ludzi na Górnym Śląsku (zarówno w części należącej do Polski, jak i w części niemieckiej) było ludźmi o płynnej tożsamości. Państwa prowadziły politykę ujednolicania etnicznego, nie licząc się z subiektywnymi odczuciami ludzi. Kto nie chciał się poddawać presji państwa, po prostu przenosił się na drugą stronę Śląska – mówił dr Hitze.

    – Polityka II RP wobec mniejszości narodowych i ich szkolnictwa, które było jedną z głównych osi sporu i ważnym tematem polityki zagranicznej, była bardziej złożona i niejednolita, niż można by sądzić. Na przykład wojewoda śląski Michał Grażyński prowadził ostrą politykę w stosunku do szkół mniejszości niemieckiej w przeciwieństwie do województw wschodnich II RP. Tam dzieci polskie chodziły do szkół razem z dziećmi ukraińskimi i białoruskimi. Na Śląsku klasy mieszane były wtedy nie do pomyślenia – mówi dr Eser. Ciekawe, że w polskiej części Górnego Śląska do roku 1933 dzieci rozpoczynały naukę w ośmioklasowej szkole w wieku 6 lat. W pozostałej części Polski szkoła była 7-letnia, a obowiązek szkolny rozpoczynał się od 7 roku życia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół